Dziś coraz więcej mówi się o elektromobilności. To głównie za sprawą zmiany klimatu. Dalsze korzystanie z paliw kopalnych tak powszechnie wykorzystywanych w spalinowej motoryzacji doprowadza do katastrofy klimatycznej. Szansą mają być samochody elektryczne.
Czy elektryki faktycznie są mniej emisyjne od aut spalinowych? Jakub Wiech z portalu eneretyka24.com pytany o to w Poranku Siódma9 odpowiada – to zależy.
– Emisyjność w elektryku różni się w zależności od tego, gdzie zostały wyprodukowane i gdzie są ładowane. Dla przykładu, żeby dokonać offsetu emisyjnego samochodem elektrycznym względem samochodu spalinowego dla pojazdu produkowanego w Chinach, który ładowany jest w Polsce, trzeba przejechać nim około 120 tysięcy kilometrów. Dopiero wtedy jest mniej emisyjni niż analogicznie używany samochód spalinowy. Natomiast gdyby wziąć samochód elektryczny produkowany w UE, np. w Niemczech i ładować go również w UE, ale w kraju, który ma niską intensywność emisji, np. w Szwecji, to wystarczy przejechać nim tylko 30 tysięcy km.
Jakub Wiech dodaje, że w Polsce liczba stacji ładowania jest dalece niesatysfakcjonująca.
– Mamy w Polsce ok. 3 tysiące stacji ładowania. Podczas gdy np. w Holandii, która jest znacznie mniejsza od Polski jest ich 70 tysięcy. To pokazuje pewne różnice między infrastrukturą na zachodzie, a infrastrukturą w Polsce.
Cała rozmowa z Jakubem Wiechem:









