Ministerstwo Edukacji Narodowej zadecydowało, że od przyszłego roku szkolnego zajęcia edukacji zdrowotnej będą obowiązkowe w klasach IV-VIII szkół podstawowych oraz w szkołach ponadpodstawowych, jednak moduł dotyczący edukacji seksualnej pozostanie nieobowiązkowy. Zdaniem poseł PiS Bogumiły Olbryś, sam pomysł nowego przedmiotu jest niepotrzebny i wynika z pobudek ideologicznych.
Parlamentarzystka, mająca za sobą wiele lat pracy jako nauczycielka i dyrektor szkoły, mówiła na antenie Radia Nadzieja, że wiele zagadnień z podstawy programowej tego przedmiotu było już realizowane w szkołach.
– Edukacja zdrowotna od zarania istnienia edukacji istniała właśnie w innych przedmiotach. Mamy przyrodę, na której dzieci uczą się o zdrowym stylu życia, mamy biologię, mamy wychowanie fizyczne, które te elementy zdrowego stylu życia, odżywiania bardzo mocno realizuje podczas ćwiczeń fizycznych, więc o co im chodzi? To już jest napisane grubymi czcionkami, tylko tak się krygują i zasłaniają. Rządzącym chodzi o wprowadzenie lewackiej ideologii – oceniła polityk Prawa i Sprawiedliwości.
Według Bogumiły Olbryś, moduł dotyczący edukacji seksualnej w obecnej postaci może budzić obawy rodziców.
– Życie to są emocje, ale je trzeba konstruktywnie zagospodarowywać i właściwie edukować, zaczynając od słowa „miłość”, a w edukacji zdrowotnej bardzo mocno koncentrujemy się na seksualizacji, na prokreacji, ale w takim dziwnym wydaniu. Zapomina się o czymś takim, jak miłość. Seksualność człowieka powinna rozpoczynać się od wstępu pod tytułem „uczucia”, „miłość” – zasugerowała.
Edukacja zdrowotna już w obecnym roku jest nauczana w szkołach, ale jako przedmiot nieobowiązkowy. Wpłynęło to na niską frekwencję wśród uczniów – dla przykładu, w Łomży na zajęcia nie zapisało się aż 95 procent z nich.
Fot. Pixabay









