Św. Stanisław Kostka przykładem i wspomożeniem dla całej młodej Polski
Kochani, kiedy siedemnastoletni Stanisław Kostka wyruszył pieszo w daleką, niebezpieczną drogę, aby zrealizować swoje powołanie, nie miał mapy w smartfonie, karty kredytowej ani zamówionych noclegów. Nie miał też wielu innych zabezpieczeń, które współcześnie czynią drogę łatwiejszą. Nie zrezygnował jednak z obranej drogi, bo był głęboko przekonany, że taka jest wola Boża. Będąc już w nowicjacie w Rzymie wspomniał, że podczas ciężkiej choroby ujrzał Maryję, która złożyła na jego ręce Dzieciątko Jezus. Wtedy też otrzymał polecenie wstąpienia do zakonu jezuitów. Wiemy, że to polecenie wypełnił, mimo wielu poważnych przeszkód.
Obchodząc w tym tygodniu święto tego młodziutkiego patrona naszej Ojczyzny, mężnego chłopca, który postawił Boga na pierwszym miejscu, z wielką troską myśleliśmy o współczesnych młodych Polakach, wobec których Bóg ma także wspaniały plan. Tym planem jest święte życie, a celem niebo. Czy przyjmą ten Boży pomysł na spełnione, szczęśliwe życie? Czy my, dorośli, potrafimy im w tym pomóc? W Bożym planie dla naszej Ojczyzny, dla Europy i całego świata z pewnością jest wielu powołanych, którzy mają zostać świętymi kapłanami i zakonnikami. Wolą Bożą jest, aby nie zabrakło tych, którzy głoszą Dobrą Nowinę, którzy sprawują sakramenty święte i świecą światłem Chrystusa w mrokach współczesnego świata. Czy jednak młodym starczy odwagi i determinacji, czy starczy im szlachetności i wytrwałości, aby iść za Jezusem, iść za głosem powołania?
Św. Stanisław Kostka powtarzał: „Chociażby się los chwiał, będę mocno stał”. Jakże ważne to przesłanie! Ważne także z perspektywy naszej troski o trzeźwość polskiego narodu. „Mocno stać”, to inaczej zachować postawę wertykalną, postawę skierowaną ku niebu, gdzie jest nasze przeznaczenie. To w chwilach cierpienia, gdy wszystko wokół nas się chwieje, trwać mocno przy Bogu. Ufać Mu i wytrwale kroczyć drogą Jego przykazań. „Mocno stać”, to znaczy szukać pocieszenia i umocnienia w Eucharystii, a nie szukać zapomnienia w alkoholu czy innych środkach psychoaktywnych. To wołać o ratunek do Matki Najświętszej. To w codziennym życiu pielęgnować męstwo, wytrwałość, odpowiedzialność i trzeźwość.
Kochani, warto w tym miejscu przytoczyć słowa papieża Franciszka, które podczas swojej wizyty w dalekim Timorze Wschodnim skierował do młodzieży. Tak naprawdę był to niezwykły dialog Papieża z młodymi Timorczykami. Zachęcał ich, aby nie tracili entuzjazmu wiary, aby na ich twarzach gościł uśmiech. Mówił: „Wyobraźmy sobie młodego człowieka bez wiary, z ponurą twarzą. Ale czy wiecie, co doprowadza młodego chłopaka, młodą dziewczynę, do upadku? Wady. Bądźcie ostrożni, ponieważ ci, którzy nazywają siebie sprzedawcami szczęścia, przychodzą i sprzedają wam narkotyki, sprzedają wam tak wiele rzeczy, które sprawiają, że jesteście szczęśliwi przez pół godziny, to wszystko. Wiecie o tym lepiej ode mnie. Znacie tę sytuację lepiej ode mnie. Znacie ją czy nie? – zapytał papież”. Młodzi odpowiedzieli mu: „Tak”.
Wiemy, kochani, że nie tylko młodzi narażeni są na upadki z powodu wad moralnych. To niebezpieczeństwo grozi każdemu człowiekowi. Jeśli ulegamy wadom, jeśli przekraczamy Boże przykazania, wtedy do naszych serc wkrada się smutek. Stajemy się ponurzy duchowo. Gdy pragniemy odzyskać radość, mamy do wyboru dwie drogi. Pierwsza to zmiana siebie, zmiana swojego złego postępowania, po prostu nawrócenie i codzienna, wytrwała praca nad sobą. Druga droga to użycie środków, które pozwolą nam zapomnieć o problemie. Mówiąc słowami Papieża – ta druga droga to zakupy u fałszywych sprzedawców krótkotrwałego szczęścia. Która droga jest skuteczna? Która daje radość, promienny uśmiech i prawdziwe, trwałe szczęście? Tylko ta pierwsza, która jest drogą pracy nad sobą, drogą realizacji ewangelicznych wymagań, drogą duchowej przemiany. Taką właśnie drogą szedł, a właściwie biegł przez życie św. Stanisław Kostka. Nasz wielki rodak św. Jan Paweł II powiedział o nim, że „jego krótka droga życiowa z Rostkowa na Mazowszu przez Wiedeń do Rzymu była jak gdyby wielkim biegiem na przełaj do tego celu życia każdego chrześcijanina, jakim jest świętość”.
Naśladujmy go, kochani, w tym „wielkim biegu na przełaj” do świętości. I tak jak prosił nasz św. Papież: „Szukajmy u niego stale wspomożenia dla całej młodzieży polskiej, dla całej młodej Polski”.









