Wzywając Imienia Jezus rozpoczynamy Nowy Rok 2024 pod hasłem „Trzeźwość polską racją stanu”
Kochani, wspominając Najświętsze Imię Jezus, które wyraża prawdę, że Bóg zbawia, z wielką ufnością wkraczamy w Nowy Rok. I chociaż ciemności zdają się coraz mocniej ogarniać ten świat, to jednak nasze serca rozświetla światło wiary, nadziei i Bożej miłości. Wierzymy, że Jezus Chrystus jest i będzie aż do końca naszą mocą, naszym ratunkiem i zwycięstwem.
W Litanii do Imienia Jezus prosimy: „Racz nas obdarzyć, Panie, ustawiczną bojaźnią i miłością świętego Imienia Twego”. Dlaczego jest tak ważne, aby stale kochać i otaczać należnym szacunkiem Imię Jezus? Wyjaśnił to wielki Jego czciciel – św. Bernardyn ze Sieny, mówiąc, że jest Ono potężnym umocnieniem wiary. W Nim jest „przebaczenie grzechów, zwycięstwo nad przeciwnikami zbawienia, wyzwolenie od naszych słabości, pogoda ducha wśród cierpień i przeciwności”. Imię Jezus jest „umocnieniem dla przeciążonych pracą, podporą dla słabnących”. Ono „rozpala szlachetne pragnienia i zapewnia skuteczność naszym modlitwom”.
Wzywając z ufnością Imienia Jezus rozpoczynamy kolejny rok pracy w Apostolstwie Trzeźwości i Osób Uzależnionych. Będzie nam towarzyszyć hasło: „Trzeźwość polską racją stanu”. Autorem tych słów jest bł. kard. Stefan Wyszyński. Jego zaangażowanie w walkę o trzeźwość polskiego narodu miało swoje źródło w wielkiej miłości do Boga, Kościoła i naszej Ojczyzny. Bolało go to wszystko, co ją osłabiało, niszczyło, co odbierało jej wolność wewnętrzną i zewnętrzną. Nie szczędził czasu i sił, aby tym problemom zapobiegać. Walczył odważnie z pijaństwem naszego społeczeństwa i z innymi wadami narodowymi. Inicjował i wspierał różne działania abstynenckie, bo był przekonany, że przez dobrowolną abstynencję wielu dojdziemy wreszcie do trzeźwości wszystkich Polaków. Sam dawał też przykład konsekwentnej, odważnej abstynenckiej postawy.
Kiedy w 1968 roku bł. Prymas przemawiał do duszpasterzy trzeźwości, podkreślił, że społeczna klęska nietrzeźwości powoduje rozkład moralny narodu, a to rzutuje i coraz bardziej godzi „w naszą wierność Bogu, Chrystusowi, Ewangelii i Kościołowi”. Właśnie podczas tego spotkania bł. kard. Wyszyński z mocą powiedział, że „Trzeźwość [jest] polską racją stanu”. Zwrócił jednocześnie uwagę, że bardzo ważna jest walka z działaniami politycznymi, które sprzyjają pijaństwu. Nie mogą być tworzone „łatwe sytuacje, okazje i pokusy” do picia alkoholu przez społeczeństwo. Ten wielki mąż stanu apelował, aby duszpasterze troszcząc się o trzeźwość narodu korzystali także z możliwości, jakie dają w tym względzie programy różnych instytucji społecznych i państwowych. Jednocześnie stale kładł nacisk na motyw moralno-religijny pracy trzeźwościowej. Jej owocem powinno być praktykowanie cnoty trzeźwości przez Polaków, tak aby każdy mógł czuwać zgodnie z Chrystusowym nakazem.
Kochani, zdajemy sobie sprawę, że to ważne przesłanie „Trzeźwość polską racją stanu”, jest dla nas współczesnych Polaków wielkim zobowiązaniem. Jest drogowskazem, na czym oprzeć odnowę moralną, której tak bardzo potrzebuje nasz naród. Jeśli pozwolimy, aby korzenie naszego bytu narodowego nadal podmywał, nadal niszczył alkohol, nie przetrwamy próby czasu. Nie obronimy wartości chrześcijańskich i polskich tradycji niepodległościowych. Nie będziemy mieli sił, aby walczyć z szerzącymi się zagrożeniami prawdziwej wolności, której jedynym źródłem jest Jezus Chrystus. Pamiętajmy zawsze o przestrodze bł. kard. Wyszyńskiego, który na Jasnej Górze wołał: „Na polskiej ziemi musimy stać na mocnych nogach. Bo tylko ten, kto czuje dobrze grunt pod nogami – trzeźwymi nogami – nie będzie powalony. Biada narodowi powalonemu! Ilekroć jest powalony, bronić się nie może, bo nie ma już siły”.
Pamiętajmy zawsze, kochani, o tej prawdzie, którą głosił, że „trzeźwość jest niezbędna dla rzetelnej obrony najwspanialszych skarbów wiary i miłości Ojczyzny”.
Prośmy gorąco naszego Pana, aby ten rok pracy Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych przyniósł naszemu narodowi zrozumienie, że trzeźwość to naprawdę polska racja stanu.
Rozważanie ks. bp. Tadeusza Bronakowskiego:









