Wieki Post – wezwanie do przemiany życia
Z pewnością pamiętamy z Księgi Rodzaju dramatyczną rozmowę Abrahama z Bogiem, który postanowił zesłać karę na Sodomę i Gomorę. W pewnym momencie Abraham powiedział: „Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem pyłem i prochem” (Rdz 18, 27). Słowa te świadczą, że miał on pełną świadomość, kim jest jako człowiek i kim jest jego Stwórca, Pan Wszechświata. Warto na początku Wielkiego Postu, wzbudzić w sobie refleksję: czy jest we mnie pokora wobec Boga? Czy jest we mnie bojaźń Pańska, która jest jednym z siedmiu darów Ducha Świętego? Źródłem tego daru nie jest lęk, lecz miłość. To właśnie miłość skłania nas do tego, aby lękać się utraty Boga, aby lękać się grzechu, który niszczy więź ze Stwórcą.
Bł. kard. Stefan Wyszyński w jednym ze swoich listów wielkopostnych obrazowo wyjaśnił, na czym polegał grzech pierwszych rodziców i jak wielką tragedią jest grzech dla człowieka. Grzech pierworodny powstał w chwili, gdy „człowiek dopuścił do umysłu swego wątpliwość, czy Bóg jest prawdomówny”. Ten grzech „zamiast życia przyniósł człowiekowi śmierć, wplątał go w tysięczne wątpliwości, sprzeczności, cierpienia, udręki, walki i upadki. To grzech skłócił człowieka z samym sobą, rozbudził pożądanie ciała przeciwko duchowi, a ducha przeciwko ciału. To grzech sprawił, że serce człowieka jest często kłębowiskiem żmij, umysł – mgławicą bezdroży, a życie całe – zwitkiem nerwów”. Bł. Prymas, kończy tę refleksję smutnym stwierdzeniem, „jak bolesnym musi być dla Zbawcy świata obraz pobojowiska, na którym grzech nadal uśmierca odkupione Dzieci Boże”.
Kochani, po raz kolejny Bóg daje nam szansę, abyśmy dzięki wielkopostnym praktykom otworzyli się na Jego łaskę. Abyśmy pojednali się sami z sobą, pojednali się z innymi ludźmi, aby nasze serca były czyste, przepełnione Bożą obecnością. Przed nami wielka i trudna praca nad sobą, ale jesteśmy pewni, że wszystko możemy w Tym, który nas umacnia (por. Flp 4,13). Bardzo ważne jest, aby każdy z nas pamiętał, że „o tyle tylko postąpi w rzeczach duchowych, o ile wyrzeknie się miłości własnej, własnej woli i własnej korzyści”. Ta rada pochodzi od św. Ignacego Loyoli, o którym biografowie piszą, że często powtarzał słowa: „Zwycięż sam siebie!”. Św. Ignacy wyżej cenił umartwienia dotyczące walki z miłością własną, z wysokim mniemaniem o sobie, niż praktyki zewnętrzne. Uczył, że umartwienie zewnętrzne ciała nie jest celem samo w sobie, ale ma przygotować duszę do przyjęcia darów duchowych. Podstawowym celem ascezy jest więc walka z grzechem i z tym, co do grzechu prowadzi – z miłością własną, z nieumiarkowaniem, z samolubnym przywiązaniem do stworzeń i do rzeczy.
Miejmy, kochani, takie właśnie podejście przy podejmowaniu różnych wielkopostnych umartwień. Niech nie zabraknie decyzji o dobrowolnej abstynencji od alkoholu w czasie Wielkiego Postu. Decyzji, która powinna mieć źródło w przykazaniu miłości Boga i bliźniego. Jest to forma postu w intencji osób pogrążonych w nałogach, a jednocześnie akt wynagrodzenia za grzechy pijaństwa popełniane w naszej Ojczyźnie. Kiedyś bł. kard. Wyszyński zwracając się do kapłanów powiedział bardzo ważną rzecz: „Nie zawsze jesteśmy w stanie zaradzić klęskom [jakimi są grzechy społeczne], ale możemy stanąć w obliczu Boga naszego i mówić Mu, że chcemy czynić zadość za grzechy społeczne, które deformują duchowo, moralnie i religijnie nasz naród, a zwłaszcza za grzechy pijaństwa i nietrzeźwości”.
W trwającym 56. Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu, pamiętajmy w sposób szczególny o tych wszystkich, którzy pogrążeni są w różnych nałogach. Oni potrzebują naszej modlitwy, naszej duchowej ofiary, aby potrafili otworzyć się na łaskę przebaczenia, aby zmienili swoje życie. Płaczmy nad grzechami własnymi, płaczmy też nad grzechami innych. Błagajmy Pana o przebaczenie swoich grzechów, ale wstawiajmy się też za bliźnimi. To dobra droga, którą chrześcijanie postępowali od samego początku. Św. O. Stanisław Papczyński, wielki apostoł trzeźwości, zachęcając do walki z pijaństwem tak mówił: „Jeżeli jakieś nieszczęście bliźniego wyciska nam łzy z oczu, to tym bardziej winien je wywołać upadek duchowy. Co bowiem może być dla człowieka większym nieszczęściem niż to, że staje się on przez grzech nieprzyjacielem Boga? Takich trzeba wszelkimi sposobami podnosić i wspierać”.
Wielki Post, który rozpoczynamy, niech będzie dla nas czasem prawdziwej przemiany życia. Wyrzeknijmy się tego wszystkiego, co nas zniewala, co oddala nas od Boga. Otwórzmy się na dar przemiany serc!
ks. bp Tadeusz Bronakowski









