Zbliżające się w Łomży święcenia diakonatu (aż 5 kandydatów) inspirują do rzucenia okiem na ten pierwszy stopień sakramentu święceń. Jest on jeszcze niekapłański, ale znajdujący się w relacji szczególnie do biskupstwa, jak również do prezbiteratu (dwóch stopni kapłańskich sakramentu święceń, przy czym biskupstwo jest kapłaństwem w pełni). W przeszłości było wielu kardynałów, którzy (przynajmniej przez jakiś czas) pozostawali jedynie ze święceniami diakonatu. Ten felieton oferuje ranking trzech najwybitniejszych diakonów w historii Kościoła. Pomijam świadomie grupę „Siedmiu” z Dziejów Apostolskich (Dz 6; ze św. Szczepanem na czele), jako że nie są oni jeszcze formalnie nazwani diakonami; chodzi mi zatem o diakonów z pobiblijnej epoki Kościoła.
MIEJSCE TRZECIE – Św. Wawrzyniec (ur. w 225 roku na terenie Hiszpanii, zm. 10 sierpnia 258 roku w Rzymie). Jako diakon był zarządcą dóbr kościelnych i opiekunem ubogich przy papieżu Sykstusie II. W okresie prześladowania, gdy prefekt Rzymu zażądał od niego wydania skarbów Kościoła, zgromadził ludzi ubogich, prezentując ich jako „prawdziwe skarby Kościoła”. Zginął na rozpalonej kracie. Jest wzmiankowany w I Modlitwie Eucharystycznej, a jego święto przypada 10 sierpnia. Kult św. Wawrzyńca był niezwykle mocny w średniowieczu. Nic więc dziwnego, że św. Brunon z Kwerfurtu (niemiecki biskup i misjonarz), docierają tysiąc lat temu do Starej Łomży, zatroszczył się o zbudowanie tutaj pierwszego kościoła pod wezwaniem tego właśnie Świętego. Niebawem św. Wawrzyniec zostanie z inicjatywy elit społeczno-politycznych Łomży (i za zgodą Stolicy Apostolskiej) ogłoszony patronem miasta.
MIEJSCE DRUGIE – Św. Efrem Syryjczyk (ur. w Mezopotamii ok. 306 roku, zm. w 373 roku). Najbardziej uczony ze wszystkich diakonów, jedyny diakon w prestiżowym gronie 38 „Doktorów Kościoła”. Żył jako mnich wśród zajęć duszpasterskich, jak również założył szkołę teologiczną w Edessie. Pisał przeważnie wierszem; Sozomen i Focjusz twierdzą, że takich utworów pozostawił po sobie miliony. Z tej racji, że podjął także zagadnienie acedii, czyli „duchowego znużenia”, jego wpływ na ludzi żyjących obecnie wciąż może być znaczący. Siódmy grzech główny nosi w „Katechizmie Kościoła Katolickiego” nazwę „lenistwo lub znużenie duchowe” (n. 1866). Nie chodzi tu zatem o zwykłe lenistwo, ale lenistwo duchowe; można bowiem być pracoholikiem w swoich zawodzie, a opieszałym w pobożności.
MIEJSCE PIERWSZE – św. Franciszek z Asyżu (1181/2-1226), zakonnik, założyciel franciszkanów (w tym także kapucynów); kanonizowany już dwa lata po swojej śmierci; przed śmiercią otrzymał stygmaty. Kojarzymy go głównie z heroicznym ubóstwem, codzienną radością i „naprawą Kościoła”. Słońce, księżyc, gwiazdy, wiatr, wodę, ogień, ziemię i śmierć cielesną nazywał swoimi braćmi i siostrami. Papież Leon XIV ogłosił bieżący rok (aż do 10 stycznia 2027 roku) jego rokiem, z racji na 800. rocznicę śmierci Biedaczyny z Asyżu. W „Liście Do Przełożonych Generalnych Konferencji Rodziny Franciszkańskiej” Papież napisał: „W dzisiejszych czasach, naznaczonych wieloma wojnami, które wydają się nie mieć końca, a także wewnętrznymi i społecznymi podziałami, które powodują nieufność i strach – św. Franciszek ciągle przemawia. Nie dlatego, że oferuje rozwiązania techniczne, ale dlatego, że jego życie wskazuje autentyczne źródło pokoju. (…) Niech przykład i duchowe dziedzictwo tego Świętego, silnego w wierze, niezachwianego w nadziei i płonącego gorącą miłością do bliźniego, pobudzi we wszystkich znaczenie ufności w Panu, oddania się życiu wiernemu Ewangelii, przyjmowania i oświecania wiarą i modlitwą każdej okoliczności i każdego działania życia”.
Z imieniem św. Franciszka z Asyżu związana jest także jedna z najsłynniejszych modlitw świata, mianowicie Modlitwa o pokój: „Uczyń mnie, Panie, narzędziem Twojego pokoju,/ bym tam, gdzie jest nienawiść – zakorzeniał miłość,/ tam, gdzie obraza – wnosił przebaczenie,/ tam, gdzie niezgoda – głosił pojednanie,/ tam, gdzie błąd panuje, bym przynosił prawdę,/ tam, gdzie jest wątpienie, żebym krzewił wiarę,/ tam, gdzie jest rozpacz, bym budził nadzieję,/ tam, gdzie są ciemności, bym zapalał światło,/ a tam, gdzie smutek, żebym wnosił radość. Spraw, Panie, żebym nie o to zabiegał,/ by mnie pocieszano, lecz żebym pocieszał,/ nie szukał zrozumienia, lecz żebym rozumiał,/ nie pragnął być kochany, lecz żebym kochał./ Albowiem siebie dając – coś się otrzymuje,/ siebie zapomniawszy – można znaleźć siebie,/ innym wybaczając – doznam przebaczenia,/ a umierając – zmartwychwstaję wiecznie”.
Z Bogiem!









