Przedstawiciele lokalnych władz, harcerze, społecznicy i setki zwykłych mieszkańców Łomży i okolic pożegnało we wtorek kapucyna, ojca Jana Bońkowski. Zmarły przed tygodniem zakonnik, po mszy świętej pogrzebowej w Kościele Ojców Kapucynów, której przewodniczył biskup Janusz Stepnowski, spoczął w Grobowcu Kapucynów na Starym Cmentarzu przy ulicy Kopernika.
Ojciec Jan był absolutnie wyjątkowym człowiekiem – ocenił starosta łomżyński Lech Szabłowski.
– Można by się zastanawiać nad tym, czy można tak pięknie przeżyć całe swoje życie, jednocześnie znosząc tyle trudów. Ale nigdy, pewnie jak inni znający ojca Jana, nie spotkałem się z taką sytuacją, żeby na cokolwiek narzekał. Tyle przeżył tutaj w Łomży w czasie II wojny światowej, podczas ciężkiej i niebezpiecznej posługi na Białorusi, ale również w trudnych czasach powojennych w Polsce. Użyję sformułowania, że dzisiaj można już patrzeć na ojca Jana jak na osobę świętą za życia – podkreślił samorządowiec.
O patriotycznym zaangażowaniu zakonnika mówiła prezes łomżyńskiego oddziału Związku Sybiraków Danuta Komorowska.
– Wspaniały człowiek i niezwykły kapłan. Zawsze utożsamiał się z Sybirakami, ponieważ podczas pełnienia posługi kapłańskiej na Białorusi również doświadczył represji. Później zawsze szedł z nami w Marszu Pamięci Sybiru, modlił się z nami… To wielka strata dla nas, dla naszego całego oddziału… Chciałam właśnie w imieniu Sybiraków Go pożegnać i mam nadzieję, że zawsze będzie z nami szedł Marszu Pamięci Sybiru z Sybirakami, którzy już przekroczyli próg Nieba – zaznaczyła.
Wciąż ciężko uwierzyć, że nie zobaczymy już ojca Jana na ulicach Łomży – podkreślił wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej Wawrzyniec Kłosiński.
– To był człowiek, który był właściwie na każde zawołanie dla Towarzystwa. Szczególnie wspominam taką Jego gorliwość i ciągłą bezinteresowną gotowość do pracy, kiedy co roku, 15 lipca, odwiedzaliśmy groby pomordowanych w Jeziorku. Ojciec Jan zawsze ze święconą wodą, z kropidłem wsiadał z nami do samochodu, jechał przewodniczył modlitwie. Ostatnio, w tamtym roku, nawet napisał na tę okoliczność specjalną modlitwę. Bardzo wzruszającą, która ogarniała nie tylko pomordowanych, ale również ich najbliższych, także mieszkańców Łomży – wspominał.
Ojciec Jan Bońkowski odszedł w wieku 88 lat. Przez niemal siedem dekad należał do Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, a przez 59 lat pełnił posługę kapłańską. Był harcmistrzem Związku Harcerstwa Polskiego. W 2019 roku otrzymał tytuł Łomżyńskiego Społecznika Roku.
Znaczną część swojej posługi pełnił na Białorusi, gdzie pracował wśród Polaków i wspierał rozwój polskiego harcerstwa.






























































