Tuż po świętach Bożego Narodzenia w Kościele Katolickim rozpoczął się czas wizyt duszpasterskich. Przygotowanie do tzw. „kolędy” nie wymaga skomplikowanych zabiegów, ale dla wielu wiernych ma wymiar symboliczny.
– Podczas spotkania poruszanych jest też wiele spraw, niekiedy trudnych i indywidualnych, ale również takich, które dotyczą całej wspólnoty parafialnej – mówi ksiądz Jacek Czaplicki, kustosz Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży.
– Osoby, które przyjmują kolędę, są zawsze bardzo życzliwe. Ci, którzy kiedyś mieli jakieś problemy, kontestowali parafię czy Kościół, generalnie się wycofali. Nie przyjmują po kolędzie. Rzadko zdarza się taka rozmowa trudna w sensie jakiegoś obrażania. Tam rzeczywiście są tematy, które poruszamy w czasie kolędy i one są trudne w tym sensie, że ktoś cierpi z jakiegoś powodu, coś się dzieje w rodzinie, potrzebna jakaś pomoc. Być może też ktoś mówi nam życzliwie, że parafia powinna tu czy tam skierować bardziej swoje działanie. To są pewne trudności, natomiast zawsze w takim duchu zrozumienia, duchu dobrego spotkania przeżywamy – ocenił kapłan.
Na wizytę duszpasterską należy przygotować odpowiednio stół. Powinny się na nim znaleźć przede wszystkim Pismo Święte, woda święcona, krzyż i świece. Wizycie duszpasterskiej towarzyszy poświęcenie domu, błogosławieństwo oraz wspólna modlitwa.









