Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Zła organizacja, nieuczciwość i rezerwy ŁKS-u. Koniec seniorów KS Perspektywy

Ramówka
Facebook
Twitter
Darowizna

Miało być dobrze, a wyszło jak zawsze. KS Perspektywa, która wróciła po 10 latach niebytu na seniorskich boiskach, kończy swój żywot po jednym sezonie. Dlaczego? Przewija się przede wszystkim wątek nieuczciwości i organizacyjnego bałaganu.

KS Perspektywa powrót na seniorskie boiska mogła zaliczyć do udanych. 8 miejsce w A klasie, na wiosnę zaledwie dwie porażki i status niepokonanych na swoim boisku. Dobre wyniki tworzyły jednak fałszywy obraz klubu i przykrywały to, co dzieje się wewnątrz. A jak mówi klasyk – chodzi o to, żeby plusy nie przesłoniły minusów.

Minusy na tyle jednak zaczęły górować nad plusami, że zapadła decyzja o rozwiązaniu seniorów.

– Dziś możemy powiedzieć, że przygoda Klubu Sportowego Perspektywa w seniorach dobiegła końca – mówi mi jeden z zawodników.

Zacznijmy od początku, gdzie już wtedy pojawiały się pewne rozbieżności. Trener KS Perspektywy, Hieronim Łada pytany o to, jak doszło do powrotu seniorów, odpowiadał, że przyszli do niego wychowankowie, którzy chcieli pograć i poprosili o powołanie zespołu. Prawda była zgoła inna, bo to trener Łada zaproponował grę w A klasie, ale mniejsza, wtedy to była tylko drobnostka. Zbiegiem czasu sprawy zaczęły się coraz bardziej komplikować.

Zawodnicy zaczęli szukać sponsorów na nowe stroje, bo propozycja ze strony klubu, aby grać w starych, pewnie ponad 15 letnich koszulkach, nie należała do zbyt kuszących. Sponsorów udało się załatwić szybko i sprawnie, co pokazuje, że da się, tylko trzeba chęci i kilku telefonów, a czasem i to niektórych potrafi przerosnąć. Podobnie zresztą jak i opłacanie faktury czy złożenie wniosku, aby dostać dofinansowanie z różnych źródeł.

„Obiecanki cacanki, a głupiemu radość”

Podczas pierwszej rozmowy organizacyjnej trener podkreślił, że liczyć się ma przede wszystkim dobra zabawa. Z biegiem czasu okazało się, że zabawy jest coraz mniej, wcześniejsze deklaracje były tylko pustymi słowami, a każdy pomysł czy inicjatywa jest niszczona w zarodku – a bo po co, a bo to się nie da, a wy jesteście od grania, a nie od gadania. Problemem okazało się nawet kupno dresów.

– Mimo obietnicy, prezes powiedział po kilku miesiącach, że jest ciepło, więc na razie dresy potrzebne nie są – mówi mi jeden z zawodników i dodaje, że były nawet komplikacje z opłaceniem przez klub faktury za kilka dodatkowych kompletów stroju.

Treningi i mecze odbywały się na boisku przy Ks. Anny. Właściwie, to ciężko było to nazwać boiskiem, bardziej beton z elementami siana. To miejsce jest doskonale znane wszystkim kibicom podlaskiej piłki jako jedno z najgorszych boisk w województwie. Słońce wypaliło całą trawę, a trener tylko rozkładał ręce, że deszcz nie pada, więc cóż zrobić można? To, w jakim stanie był ten plac można zobaczyć oglądając zdjęcia z pierwszego meczu. Pomijając nawet fakt, że dziurawe, twarde boisko nie pozwala na czerpanie jakiejkolwiek radości z gry, to zwyczajnie szkodzi zdrowiu, bo o kontuzje jest bardzo łatwo.

– Na tym boisku niejeden zawodnik stracił zdrowie na wiele miesięcy. Prosiliśmy o to, aby coś z tym zrobić, podsuwaliśmy własne pomysły, ale wszystko kazało się bezskuteczne. Zwałuje się i będzie dobrze – to słyszeliśmy od trenera Łady. Trochę żal, że dużo mniejsze miejscowości, nie wspominając o wioskach, w których graliśmy, potrafiły sobie lepiej z tym poradzić organizacyjnie od klubu w takim mieście jak Łomża. Między innymi takie problemy doprowadziły do tego momentu, w którym wszyscy zawodnicy powiedzieli stanowcze dość – informuje były już zawodnik.

Im dalej w las tym było gorzej. Na jaw wychodziły różne „niejasności” dotyczące pieniędzy. Między innymi po pół roku okazało się, że zawodnicy płacili trenerowi składkę członkowską, o której prezes miał nie wiedzieć.

Na antenie Radia Nadzieja w audycji Sportowa Łomża prezes Leszek Konopka jasno deklarował, że zrobi spotkanie z trenerem i kapitanem, aby porozmawiać o ewentualnym asystencie trenera, który by usprawnił treningi i wprowadził trochę nowego, świeżego spojrzenia na piłkę. Powiedział również o grze na lepszym boisku. Z szacunku do naszych słuchaczy odpowiadamy, że te obietnice nie zostały zrealizowane. Dopiero teraz, kiedy zawodnicy zaczęli odchodzić, klub zorganizował treningi i rozgrywanie meczów na boisku przy ulicy Zjazd. Jak się okazało – trochę za późno.

Kto się nie rozwija, ten się zwija

Trudno jest się więc dziwić, że przy takim braku współpracy na linii zawodnicy-klub oraz dowiadując się o kolejnych przypadkach budzących wątpliwości, ci zaczęli się zastanawiać nad odejściem.

– Szkoda, bo klub miał fajny potencjał i kilku chłopaków, którzy mieli wizję i ambicję, żeby to udźwignąć, ale wydaje mi się, że myślenie władz i trenera przyczyniło się do rozpadu ekipy – mówi z żalem jeden z zawodników.

Dzieła zniszczenia dokończyło powołanie rezerw ŁKS-u Łomża. To właśnie tam odeszła część zawodników i trudno się dziwić. Możliwość trenowania u trenera ze świeżym spojrzeniem, gra na lepszej murawie i większy ład organizacyjny jest zdecydowanie bardziej kuszącą – nomen omen – perspektywą. Nowi, potencjalni gracze, którym chodziła po głowie gra w seniorach, mając do wyboru dołączenie do KS Perspektywy, a rezerw ŁKS-u, wybrali tę drugą opcję. O małym zainteresowaniu gry w KSP świadczyła liczba nowych zawodników na zorganizowanym przez „osiedlowych” meczu testowym. Można ich było policzyć na palcach jednej ręki.

Trudno oczywiście mówić tutaj o celowym działaniu Łomżyńskiego Klubu Sportowego, bo dla rozwoju III ligowego zespołu druga drużyna jest bardzo pomocnym narzędziem, żeby nie powiedzieć niezbędnym. Niemniej, powołanie rezerw było gwoździem do trumny KS Perspektywy Łomża.

Ci zawodnicy, którzy chcieli jeszcze to „udźwignąć”, w dwóch ostatnich sparingach przegrali z Orłem Kolno 10:0, a z drużyną z ligi orlika 14:0. Morale zespołu siadły i chętnych do gry było zaledwie kilku.

Łomżę z pewnością stać byłoby na dwa kluby seniorskie, ale do tego potrzeba chęci i pomysłu, a nie funkcjonowania na tym, że – z całym szacunkiem – kiedyś trenowało się Jagiellonie w II lidze lub wprowadziło klub do IV ligi. Ciągłym „nie da się” i imposybilizmie dzisiaj klubu prowadzić się nie da, nawet na amatorskim poziomie. Obserwując to co się dzieje w mieście na przestrzeni ostatnich lat, to można śmiało stwierdzić, iż wszystkie łomżyńskie kluby poszły drogą rozwoju, z wyjątkiem jednej. A prawda jest taka, że albo się rozwijasz, albo się zwijasz i KS Perspektywa właśnie się zwinęła z mapy seniorskiej podlaskiej piłki. Znowu.

Bartek Święciński

2023-08-11

Więcej informacji z tej kategorii