Jeszcze przed naszą erą chrześcijańską ustabilizowała się lista 7 najwspanialszych konstrukcji architektonicznych, szczególnie zasługujących na zwiedzanie przez turystów. Zwano je siedmioma cudami świata: 1) Piramida Cheopsa (Egipt, jako jedyny z tych cudów istnieje do dzisiaj; natomiast 4 trzęsienia ziemi i 2 pożary zniszczyły pozostałe 6 cudów); 2) Wiszące ogrody Semiramidy (Babilonia); 3) Świątynia Artemidy w Efezie; 4) Posąg Zeusa w Olimpii; 5) Mauzoleum w Halikarnasie; 6) Kolos Rodyjski i 7) Latarnia morska w Faros.
W 2007 roku ogłoszono także, powstałą w wyniku głosowania internetowego i telefonicznego, nową listę cudów świata: 1) Wielki Mur Chiński; 2) Petra (ruiny miasta Nabatejczyków w Jordanii); 3) Statua Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro; 4) Machu Picchu w Peru; 5) Chichen Itza w Meksyku; 6) Koloseum w Rzymie i 7) Tadź Mahal w Indiach.
Być może na tym tle łatwiej jest nam zrozumieć specyfikę siedmiu cudów Jezusa opisanych w Ewangelii według św. Jana. Ta Czwarta Ewangelia, jak o niej mówimy, wyraźnie wskazuje, że została zredagowana przez naocznego świadka, aczkolwiek anonimowego, określającego się tylko ogólnie mianem „ucznia, którego Jezus miłował” (por. J 13,23). Jego Ewangelia przeniknięta jest dojrzałą interpretacją teologiczną, co oznacza, że wybór tych akurat 7 cudów Jezusa, spośród znacznie większej ich liczby w ogóle, nie stanowi przypadku. Jakie są to zatem cuda? 1) Przemiana wody w wino w Kanie Galilejskiej (J 2); 2) Uzdrowienie na dystans gorączkującego i umierającego syna dworzanina (J 4); 3) Uzdrowienie chromego nad sadzawką Betesda (J 5); 4) Rozmnożenie chleba dla około 5 tysięcy (J 6); 5) Chodzenie Jezusa po wodzie (J 6); 6) Uzdrowienie niewidomego od urodzenia (J 9) i Wskrzeszenie Łazarza (J 11).
Nietrudno zauważyć, że jest to jakiś program duchowy. W najbliższą niedzielę (IV Niedzielę Wielkiego Postu, 15 marca), zwaną po łacinie „Laetare” (Raduj się!), znajdziemy się niejako u kresu tego programu, przy szóstym cudzie. Otóż, w momencie naszych narodzin byliśmy niewidomi, ale łaska chrztu świętego otworzyła nam niebawem oczy. Wiara jest przecież zarówno postrzeganiem niewidzialnej rzeczywistości nadprzyrodzonej, jak i spoglądaniem na rzeczywistość doczesną oczami Boga. Okres Wielkiego Postu stanowi nasz duchowy neokatechumenat, pogłębienie drogi chrzcielnej. Ile zatem z owych 7 cudów Jezusa dokonało się już duchowo w tym czasie w nas? Oto stosowny rachunek sumienia: 1) Czy woda religijnego zobojętnienia stała się winem naszej żarliwszej pobożności? 2) Czy pomimo dystansu niemal miesiąca wciąż słyszymy jeszcze w duszy słowa kapłana ze Środy Popielcowej: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię, wszak jesteśmy zawsze umierający, owym prochem, który w proch się obraca? 3) Czy nasze stopy znajdują ścieżki do Boga i bliźniego, a nie tylko do tego, są w sumie może mieć wartość marności? 4) Jak ważna, upragniona i nobilitująca jest dla nas niedzielna Eucharystia, czy nawet w ogóle „dzień Pański”? 5) Na ile dynamizuje nas zaufanie do Jezusa, gdy wydaje się, że kroczymy niepewnie po wzburzonych falach codzienności? 6) Czy patrzymy na zdarzenia swojego życia uzdrowionymi przez Boga oczyma wiary? 7) Na ile przenika nas coraz bardziej i bardziej duch Ewangelii, tak że stajemy się „nowym stworzeniem”, zmartwychwstajemy do „nowego” życia?
W Wielkim Poście cudowne mogą być także: 1) nabożeństwa Drogi Krzyżowej; 2) polskie Gorzkie żale; 3) tradycyjne rekolekcje wielkopostne; 4) nierutynowa spowiedź; 5) ochocza adoracja pasyjna w kaplicy Najświętszego Sakramentu; 6) przeżywana z przejęciem niedzielna Eucharystia i 7) przebaczenie bliźnim przewinień, tak jak Bóg nam samym wszystko przebacza.
A z tej racji, że – jak pisała Wisława Szymborska – „nic dwa razy się nie zdarza” („i nie zdarzy”), to zadam jeszcze jedno, bardziej fundamentalne pytanie: Czy tegoroczny Wielki Post nie jest na pewno w naszym życiu jedynym z wielu wymienialnych egzemplarzy tego samego gatunku?
Z Bogiem!









