Łomża 103,6 fm | Ostrołęka 93,9 fm | Grajewo 93,8 fm

Felieton: Z nadzieją na koniec tygodnia (13)

Ramówka
Facebook
Twitter
Darowizna

Maranatha!

Jedna z najstarszych i najkrótszych modlitw chrześcijańskich brzmi po aramejsku: „Maranatha” (1 Kor 16,22) – „Przyjdź, Panie nasz!” (lub: „Pan nasz przyszedł”). Jezus to Pan (mar) świata, czyli Bóg, przed którym „zgina się każde kolano” (Flp 2,10). Jego powtórne przyjście w chwale (Paruzja) zwieńczy ziemskie dzieje; nic więc dziwnego, że Biblia kończy się podobną inwokacją: „Przyjdź, Panie Jezu!” (Ap 22,20).

Ta radosna inwokacja pozwala nam uchwycić „ducha adwentu”. Nie jest to okres pokutny, jakoby miniatura Wielkiego Postu, który prowadzi do Wielkanocy. Np. w prawosławiu, odmiennie, nie ma adwentu, lecz jest „Post Filipowy”, zwany tak potocznie, bo rozpoczyna się on po dniu pamięci św. Filipa Apostoła (przypadającym 14 listopada, czyli jest to post „czterdziestodniowy”). Niektóre wspólnoty reformowane używają w liturgii okresu adwentu koloru nie fioletowego, lecz niebieskiego (ciemnego, bardzo ładnego), i jest to, moim zdaniem, dobry trop prowadzący do ewentualnych zmian liturgicznych w przyszłości, by adwent nie kojarzył się nam z Wielkim Postem. Albowiem dniami pokutnymi w adwencie są tylko piątki (cztery lub trzy). Tymczasem o ile modelem przeżywania Wielkiego Postu pozostaje „pokutnik”, o tyle adwentu raczej „orantka”. Ten łaciński termin oznacza osobą modlącą się z rozłożonymi i uniesionymi ku górze ramionami. Kobieta to „orantka”, mężczyzna – „orant”, ale bardziej rozpowszechnione jest to pierwsze słowo.

Adwent jest nade wszystko modlitewnym czuwaniem. W zasadzie cały ten okres liturgiczny powinien być przeżywany w stanie łaski uświęcającej, gdyż inaczej czuwanie będzie pozorne, a modlitwa skażona. W tej perspektywie Okres Narodzenia Pańskiego (od 25 grudnia do niedzieli po 6 stycznia) to niejako „gody weselne”, świętowanie zaślubin Boga z ludzkością. Liturgia słowa I Niedzieli Adwentu zawiera wszystkie przesłanki potrzebne do zrozumienia ducha trwającego okresu liturgicznego. „Oto nadchodzą dni, kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem” – to Jeremiasz przepowiadający w imieniu Boga tajemnicę Wcielenia syna Bożego (Jr 33,14; I czytanie). „Do Ciebie, Panie, wznoszę moją duszę” – to refren psalmu responsoryjnego, istota adwentu. „Stawajcie się coraz doskonalszymi” – to św. Paweł z II czytania (1 Tes 4,1). Adwent nie jest czasem zabaw i wesel, ale właśnie przez wzgląd na modlitewne skupienie, a nie przepisy kanoniczne: „Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych” (Łk 21,34) – to, oczywiście, Jezus z Ewangelii.

Z dużą satysfakcją zauważyłem, że wiele parafii zaproponowało w tym roku swoim wiernym oprócz „rorat”, „Godzinek”, akatystu i rekolekcji jeszcze dodatkowe modlitwy, choćby oparte na słowie Bożym (w niektórych brakuje jednak, niestety, nawet tego minimum duszpasterskiego). W związku z tym chciałbym zwrócić uwagę na to, że akurat dzisiaj, 14 grudnia, Kościół wspomina w liturgii św. Jana od Krzyża (1542-1591); i nie jest to przypadek, chociaż o tym hiszpańskim karmelicie na ogół się zapomina, mówiąc, że patronami adwentu są Maryja, Izajasz i Jan Chrzciciel. A była to postać niezwykle ważna dla samego Karola Wojtyły, który zapoznał się z nią podczas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim, dzięki przyjaźni ze skromnym zelatorem „Żywego Różańca” Janem Tyranowskim. Później nauczył się języka hiszpańskiego, aby w swojej rozprawie doktorskiej podjąć temat wiary w pismach św. Jana od Krzyża. Praca składała się z dwóch części, analitycznej i syntetycznej. Część analityczna stanowiła prezentację wiary w czterech najważniejszych dziełach hiszpańskiego Doktora Kościoła, a mianowicie: „Droga na górę Karmel” (Subidia del Monte Carmelo), „Noc ciemna” (Noche oscura), „Pieśń duchowa” (Cantico espiritual) i „Żywy płomień miłości” (Llama de amor viva). W części syntetycznej Karol Wojtyła stwierdził, że wiara z natury rzeczy stanowi potencjalnie początek kontemplacji Boga i staje się faktycznie taką kontemplacją, jeśli zostanie wzmocniona innymi nadprzyrodzonymi mocami (por. Karol Wojtyła, Świętego Jana od Krzyża nauka o wierze, Lublin 2000, s. 227).

Dzieła literackie św. Jana od Krzyża rozpoczynają się strofami poetyckimi, po których następuje ich narracyjna interpretacja. Nie ulega jednak wątpliwości, że w całym systemie mistycznym hiszpańskiego karmelity fundamentem jest wiara, umożliwiająca zjednoczenie człowieka z Bogiem: „Stan zjednoczenia z Bogiem polega na całkowitej przemianie duszy w wolę Bożą tak, by w niej nie było nic przeciwnego woli Bożej, ale żeby we wszystkim i zupełnie jej poruszenia były tylko wolą Bożą” (Droga na górę Karmel, I,11,2). Wędrowanie człowieka ku zjednoczeniu z Bogiem rozpoczyna się od wyzwolenia duszy „ze wszystkich rzeczy zewnętrznych, pożądań i niedoskonałości, tkwiących w części zmysłowej człowieka” (Droga na górę Karmel, I,1,1). Następnie ma miejsce tzw. „ciemna noc wiary”: „Szła [dusza] wśród mroków i przykrości wewnętrznych, gdyż rozum nie dawał jej żadnej podpory ani światła. Nie miała światła z góry, niebo bowiem wydawało się jej zamknięte i Bóg ukryty, ani z ziemi nie zadowalały jej żadne wskazówki. Znosiła jednak wszystko wytrwale i szła przez te trudy, nie ustając ani nie sprzeciwiając się Umiłowanemu. We wszystkich tych trudach i udręczeniach doświadczał Umiłowany wiary swej oblubienicy” (Noc ciemna, II, 21,5). Wreszcie następują „zaręczyny” i „zaślubiny” duszy z Bogiem, stanowiące antycypację wieczności: „W chwale wiecznej  nie zniknie wola duszy, lecz będzie tak ściśle i z taką siłą złączona z kochającą ją wolą Bożą, że dusza z taką mocą i tak doskonale jak jest kochana, będzie miłowała Boga. Wówczas dwie wole połączą się w jednej woli i w jednej tylko miłości Boga” (Pieśń duchowa, 38,3).

No właśnie, o coś takiego chodzi w adwencie. Czy możesz zatem powiedzieć o sobie szczerze: „orantka”, „orant”, chrześcijanin rozmodlony?

Z Bogiem!

(Hope)

 Mail do Autora: hieronimkrystyn@wp.pl

Autor E. S.

2024-12-14

Więcej informacji z tej kategorii

Radio Nadzieja Odtwarzanie zatrzymane