Adwentowe czuwanie wezwaniem do miłości
„Czuwaj sercem, czuwaj wiarą, czuwaj miłością, czuwaj dobrymi czynami” – te słowa św. Augustyna wyjaśniają nam, jak powinniśmy przeżywać swoje życie, aby wypełnić Chrystusowy nakaz czujności. Obowiązuje on bowiem nie tylko w Adwencie, ale zawsze, bo przecież zawsze musimy być przygotowani na odejście z tego świata i na spotkanie z Panem.
Czuwanie sercem oznacza nasze pełne zaangażowanie w relację z Chrystusem. Jego słowa powinny nas poruszać. Jego nauka ma być dla nas bardzo ważna. Spotkanie z Nim w czasie modlitwy i w sakramentach świętych, zwłaszcza w spowiedzi i Komunii świętej, ma być czymś, co nadaje właściwy rytm i sens naszemu życiu.
Czuwanie wiarą to stała troska o to, aby ona wzrastała. Musimy pogłębiać swoją wiedzę religijną. Karmić się Słowem Bożym i tym, co do wierzenia podaje nam Kościół święty. Czuwanie wiarą to też codzienny wysiłek, aby nasza wiara została potwierdzona życiem.
Czuwamy miłością i dobrymi czynami wtedy, gdy wypełniamy na co dzień przykazanie miłości i bliźniego. Mamy czynić tak, jak – św. Mikołaj, biskup, którego wspominaliśmy w liturgii w środę, który nie tylko pomagał bliźnim bezinteresownie, bez rozgłosu, ale troszczył się gorliwie o to, aby Dobra Nowina o Chrystusie szerzyła się w sercach ludzi. Odważnie bronił prawd wiary i cierpiał więzienie w czasie prześladowań chrześcijan. Pomyślmy więc, kochani, co robić, aby pamięć o tym wielkim świętym biskupie nie przejawiała się tylko w prezentach materialnych, ale wiązała się z przekazywaniem wiary w Chrystusa, bo ona jest najlepszym, najpiękniejszym prezentem, jaki może otrzymać człowiek.
W naszym życiu tak ważne jest zrozumienie potrzeby czujności, a więc i trzeźwości, bo bez niej ta cnota po prostu nie istnieje. Nie możemy być pogrążeni w śnie duchowym, w duchowej obojętności. Nie możemy lekceważyć wezwania do czujności i trzeźwości, które sam Bóg kieruje do nas w Piśmie świętym. Musimy trzeźwo myśleć, trzeźwo oceniać sytuację, mądrze decydować i całym sercem służyć Panu wypełniając Jego wolę. Jak bardzo we współczesnym świecie potrzebni są ludzie czuwający sercem, wiarą, miłością i dobrymi czynami. Jak bardzo takich ludzi potrzebuje nasza Ojczyzna. Bowiem i tutaj, na polskiej ziemi, widać odchodzenie od wiary, sprzeniewierzanie się Bożym przykazaniom. Widać natarczywe promowanie zasad niezgodnych z Chrystusową Ewangelią. Dla nas, kochani, jest to okazja do odważnego dawania świadectwa o Chrystusie wszędzie tam, gdzie On nas pośle. Musimy być przygotowani na cierpienia z powodu wyznawanej wiary, ale bądźmy pewni, że Bóg nas nie opuści. On zawsze jest przy nas i daje nam potrzebne łaski do wytrwania w wierze aż do końca. Musimy tylko zaufać Mu na wzór Maryi.
Wspaniałą okazją, kochani, aby na nowo powierzyć swoje życie Chrystusowi przez ręce Maryi, jest dzisiejsza uroczystość Jej Niepokalanego Poczęcia. Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w „Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” pisze, że „Bóg chce Maryję, arcydzieło rąk swoich, w czasach ostatecznych objawić i odsłonić”. Jest Ona „drogą, którą Jezus Chrystus po raz pierwszy do nas przyszedł i dlatego tą drogą będzie i wtedy, gdy przyjdzie powtórnie, choć w odmienny sposób”. Ten wielki czciciel Maryi podkreślał, że jest Ona „drogą prostą i niepokalaną, wiodącą do Jezusa Chrystusa i do zupełnego posiadania Go”. Konieczne jest więc, aby „Maryja została więcej niż kiedykolwiek poznana ku większej chwale Trójcy Przenajświętszej”.
Weźmy sobie te słowa mocno do serca i starajmy się coraz lepiej poznawać treść nabożeństwa do Niepokalanej, wnikać w jego głębię i coraz gorliwiej je praktykować. Mamy w naszej Ojczyźnie tak świetlane przykłady czcicieli Maryi, jak św. O. Maksymilian Maria Kolbe, św. Jan Paweł II i bł. Kard. Stefan Wyszyński. Ich całkowite oddanie się Matce Chrystusa powinno stać się dla nas wzorem, jak prostą drogą kroczyć do królestwa niebieskiego. Pamiętamy, kochani, że właśnie oni tak bardzo troszczyli się o to, aby Polacy praktykowali cnotę trzeźwości. Zdawali sobie bowiem sprawę, że jest to warunek trwania w wierności Chrystusowi, Jego Kościołowi, że jest to warunek prawdziwego nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny.
Rozważanie ks. bp. Tadeusza Bronakowskiego:









