Prawo i Sprawiedliwość chce odwołania minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Łomżyńscy politycy tej partii zorganizowali pod szpitalem konferencję prasową, na której mówili o zarzutach względem szefowej resortu zdrowia.
O tym, dlaczego PiS chce wotum nieufności wobec minister, mówiła poseł Bogumiła Olbryś.
– Osiem miesięcy temu, gdy pan Donald Tusk powołał panią minister na to stanowisko, miały być reformy. Tych reform absolutnie nie ma. Miały być zmiany, miały być plany… Tego wszystkiego absolutnie nie ma! Wprost przeciwnie, jest totalna zapaść w opiece zdrowotnej, w służbie zdrowia. Jest ogromny deficyt w Narodowym Funduszu Zdrowia i te wszystkie przesłanki skłaniają nas do tego, abyśmy zadbali o zdrowie Polaków – mówiła, argumentując wniosek swojego klubu parlamentarnego.
Konferencji prasowej przysłuchiwała się jedna z mieszkanek Łomży, która bardzo negatywnie oceniła polską służbę zdrowia.
– Służba zdrowia jest w bardzo złej sytuacji, ponieważ chyba powstała w latach 30. ubiegłego wieku i na tym poziomie została. Nic się w tym kierunku nie robi… Jeżeli pacjent dostanie się w końcu po dwóch latach oczekiwania do specjalisty, wizyta trwa tylko pięć minut… Myślę, że przez pięć minut to za mało dla osób chorych. Ja już mam swoje lata i taka sytuacja ciągnie się, można powiedzieć, od PRL-u – wspominała kobieta.
W konferencji brali udział także m.in. przewodniczący Rady Miasta Łomża Wiesław Grzymała oraz radny wojewódzki Marek Olbryś, który przypomniał, że w ubiegłym miesiącu sejmik województwa podlaskiego zwrócił się z apelem do Narodowego Funduszu Zdrowia o uregulowanie zaległości wobec szpitali.












