W diecezji łomżyńskiej odnotowano wzrost liczby wiernych. Wynika to z danych zebranych podczas liczenia w parafiach, które miało miejsce w całej Polsce w ubiegłym roku.
Liczenie wiernych odbyło się w jedną z niedziel w październiku. Ministranci czy starsi lektorzy mając specjalne maszynki, za pomocą kliknięcia liczyli wychodzących wiernych z Kościoła.
W przypadku Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łomży wiernych jest o 10 procent więcej. Kustosz Sanktuarium mówi, że jest kilka powodów związanych z tym nieoczekiwanym wzrostem.
– Być może jest tak, że powoli odpuszcza pandemia. Nie tyle w sensie fizycznym, ale takim mentalnym. Nawet teraz chodząc po kolędzie spotykam rodziny, które nie chodzą do kościoła z powodu pandemii. Mają w głowie, w psychice taką blokadę, która nie pozwala im przyjść do kościoła. Być może czasy w których żyjemy nie są sprzyjające temu, żeby czuć się bezpiecznie, a w kościele, wspólnocie, a przede wszystkim przed Bogiem czujemy się bezpieczniej. Być może też jest tak, że ta liczba rośnie, bo nasze środowiska łomżyńskie czy w ogóle diecezjalne nieustannie stawiały w całej diecezji akcent na formacji – mówi ks. Jacek Czaplicki.
Ks. Czaplicki zaznacza, że młodych jest wciąż za mało. Ma na to także wpływ między innymi spadek urodzeń.
– W tym roku mamy 43 kandydatów do bierzmowania. Przed rokiem było ponad 170. Prosiłem księży, żebyśmy dokładnie sprawdzili klasy w szkołach. Okazało się, że po pierwsza ta duża liczba rok wcześniej wynikała z faktu połączenia dwóch roczników. Po drugie jak rozmawiamy z dyrekcją szkół, to nie ma tych dzieci, bo jeszcze się nie urodziły. Jest ich zbyt mało.
Całej rozmowy z ks. Jackiem Czaplickim wysłuchacie tutaj.









