Wczoraj (23 kwietnia) dobiegła końca, trwająca od 13 kwietnia, podroż apostolska papieża Leona XIV do Algierii, Kamerunu, Angoli i Gwinei Równikowej w Afryce. Chciałbym jednak w tym felietonie skoncentrować się tylko i wyłącznie na jednym jej wydarzeniu, a mianowicie papieskiej Eucharystii w Annabie (Algieria, 14 kwietnia, po południu). Na tle 47-milionowej populacji Algierii, niemal w pełni muzułmańskiej, katolicy są nikłym ułamkiem procenta, jest ich ok. 9 tysięcy. Ale Annaba wciąż oznacza punkt odniesienia dla całego Kościoła do dzisiaj.
Annaba to starożytna Hippona, miasto portowe na wybrzeżu Morza Śródziemnego, obecnie liczebnie nieco większe od Białegostoku. Tutaj właśnie, w latach 396-430, posługę biskupią sprawował urodzony w niedalekiej Tagaście (obecnie po arabsku Souk Ahras; jakieś 100 km odległości) święty Augustyn (354-430), intelektualny gigant w dziejach Kościoła; jest najczęściej przywoływanym teologiem w „Katechizmie Kościoła Katolickiego”.
Hippona, założona przez Fenicjan, należała do Afryki rzymskiej i wchodziła w obręb prowincji o nazwie Numidia. Kiedy Hipponę zdobyli w 431 roku Wandalowie, uczynili z niej na krótki czas swoją stolicę. Wprawdzie wojska cesarskie Bizancjum odzyskały miasto w 534 roku, ale w 698 roku zostało ono bezpowrotnie utracone na rzecz arabskich muzułmanów. U samego kresu XIX wieku (państwo kolonizowane przez Francję) wzniesiono w Annabie bazylikę dedykowaną św. Augustynowi; jest ona usytuowana na malowniczym wzgórzu w pobliżu ruin „Bazyliki Pokoju” (Basilica Pacis), w której on zmarł; jego ciało spoczywa w Pawii (Włochy).
Papież Leon XIV jest augustianinem (Ordo Sancti Augustini – OSA); ten zakon powstał w średniowieczu (1256) na bazie reguły św. Augustyna. Tuż przy Placu św. Piotra w Rzymie augustianie mają nie tylko swoją Kurię Generalną i Międzynarodowe Kolegium św. Moniki, ale także Instytut Patrystyczny Augustinianum, który jako jedyny na świecie nadaje stopnie naukowe z patrystyki (studium Ojców Kościoła). W tej konglomeracji obecny papież, czyli Robert Prevost, pełnił urząd przełożonego generalnego swojego zakonu, a wcześniej w Kaplicy św. Moniki przyjął święcenia kapłańskie (1982). Ponoć także rozważał wybór imienia Augustyn po zakończeniu konklawe w 2025 roku. Trudno znaleźć teksty i przemówienia Leona XIV, w których nie byłoby odniesienia do św. Augustyna, choćby tylko na zasadzie aluzji. W Annabie/Hipponie już bywał, głównie u augustianów, ale jako papież pojawił się w tym mieście po raz pierwszy.
Tym razem św. Augustyn został zacytowany dwukrotnie, a obydwa fragmenty pochodziły z „Wyznań”. Z racji na odczytaną Ewangelię (rozmowa Jezusa z Nikodemem) Leon XIV ukazał Augustyna jako przykład człowieka „narodzonego powtórnie”: „Patrzymy na niego nie tyle ze względu na jego mądrość, ile ze względu na jego nawrócenie; w tym odrodzeniu, któremu opatrznościowo towarzyszyły łzy matki, św. Moniki, stał się sobą”.
Jak wiemy, w latach 440-461, czyli już po śmierci Augustyna, papieżem był Leon I Wielki. Kiedy na Soborze Chalcedońskim (451) odczytano jego pismo doktrynalne, zostało ono przyjęte z entuzjazmem, jako nieomylne rozstrzygnięcie papieskie, i skandowano wtedy: „Piotr przemówił przez Leona”. Możemy teraz, mając na myśli homilię Leona XIV w tak prestiżowym miejscu, sparafrazować to powiedzenie łacińskie: „Augustinus per Leonem locutus est” – Augustyn przemówił przez Leona.
Ale równie piękne i wzruszające było zakończenie homilii Leona XIV w Annabie: „Najdrożsi chrześcijanie algierscy, pozostańcie na tej ziemi jako pokorny i wierny znak miłości Chrystusa. Świadczcie o Ewangelii prostymi gestami, prawdziwymi relacjami i dialogiem przeżywanym dzień po dniu; w ten sposób dajecie smak i niesiecie światło tam, gdzie żyjecie. Wasza obecność w tym kraju przywodzi na myśl kadzidło: rozżarzone ziarenko, które rozprzestrzenia woń, bo oddaje chwałę Panu, a wielu braciom i siostrom niesie radość i pociechę. To kadzidło jest małym, cennym elementem, który nie stoi w centrum uwagi, ale zachęca nas do zwrócenia naszych serc ku Bogu, dodając nam nawzajem otuchy, abyśmy wytrwali w trudnościach obecnego czasu”.
Z Bogiem!









