Asceza, ubóstwo, i żar modlitwy św. Jana Marii Vianneya czynią cuda do dzisiaj – czy są one godne do naśladowania? 4 sierpnia 2020 r. mija 161. rocznica śmierci Jana Marii Vianneya – świętego kapłana, patrona proboszczów. Kościół czci wielkiego kapłana zwanego „proboszczem z Ars” za jego heroiczne życie, które jest nie tylko godne poznania, ale również naśladowania.
Z małej wioski
Jan Maria Vianney żył w burzliwych czasach, przypominających totalitaryzm naszych czasów. Urodził się w 1786 r. – dwa lata przed wybuchem Wielkiej Rewolucji Francuskiej (1789-1799), która wyróżniała się gwałtownością i radykalizmem – niszcząc moralne oblicze narodu francuskiego. Jan Vianney był synem ubogiego wieśniaka w małej wiosce Dardilly k/Lyonu. Na jego wychowanie wpływ miała bardzo bogobojna matka, która szczególnie kształtowała wrażliwość i pobożność przyszłego księdza. W czasie trwania krwawej rewolucji francuskiej i prześladowań Kościoła, w 1799 r. potajemnie przystąpił do I Komunii Świętej. Młody Jan Vianney dorastał pracując w domu ojca, pasąc owce, a później wykonując ciężkie prace na roli i w winnicy. Jego młodzieńcze doświadczenia życiowe wynikały z obserwacji i kontaktu z przyrodą. Zachwycało go piękno natury, podziwiał otaczający świat i jego Stwórcę. Droga do kapłaństwa była trudna i na początku nieosiągalna. Nauczył się czytać i pisać dopiero mając 17 lat, ponieważ władze rewolucyjne zlikwidowały szkoły prowadzone przez parafie. Przy tak słabym przygotowaniu i późnym wieku, nauka szła mu bardzo ciężko. Przyszły ksiądz słabo czytał i pisał, a przygotowania do Małego Seminarium podjął się miejscowy proboszcz Balley, który musiał pokonać wiele problemów, aby Jan Vianney mógł zostać księdzem. Postępy w nauce były niezadowalające i z wielkim uporem zdobywał wiedzę, aby w końcu w 1815 r. ukończyć seminarium i otrzymać święcenia kapłańskie.
Duszpasterstwo
W początkach kapłaństwa został wikarym u swego przyjaciela – proboszcza Balley. Pomoc proboszcza młodemu wikariuszowi była szczególna, uczyła pokory, naśladownictwa w modlitwie, w spełnianiu posług miłosierdzia i w pracach duszpasterskich.
Najważniejszym etapem w życiu Jana Vianneya było podjęcie samodzielnej parafii w wiosce Ars na południu Francji, w zapadłym zakątku diecezji Lyonu. Były to czasy, gdy Kościół przeszedł straszne prześladowania, fale terroru spowodowały uwięzienie wielu tysięcy księży i ich fizyczną zagładę, co spowodowało wielki brak duchownych. W takich warunkach, gdy Kościół odczuwał dotkliwie brak kapłanów, zaczynał swoje duszpasterstwo przyszły święty.
Kronikarze tamtych lat wspominają, że mieszkańcy Ars odeszli od praktykowania Bożych przykazań, zapomnieli co to jest czynienie Bożych uczynków, a obojętność religijna była tak wielka, że na Mszy św. uczestniczyło tylko kilka osób. Mieszkańcy zamiast być w kościele, woleli przebywać w karczmie. Starania nowego proboszcza, który używał wszelkich środków dotarcia do wiernych, m.in. w niedzielę uderzał wielokrotnie w dzwony, osobiście zapraszał parafian do kościoła, upiększał zniszczoną świątynię – wyposażając ją w nowe obrazy i figury – nie dawały żadnego efektu. Zaczęła się krystalizować przerażająca wizja, że pełen zapału kapłan wyrosły z ludu wiejskiego, nie potrafi dotrzeć do tej wspólnoty wiejskiej i przekazać zasad godnego życia wg Ewangelii.
Walki duchowe i zmiany
Życie Jana Vianneya nie było wolne od cierpień, ksiądz przeżywał chwile zwątpienia, zgryzoty, wydawało mu się, że nie podoła tej pracy misyjnej, że będzie musiał zrezygnować i prosić o przeniesienie do innej parafii. Doznawał naturalnych cierpień fizycznych, jak również doświadczał cierpień duchowych w postaci opętania przez szatana. Nigdy jednak nie uskarżał się na surowy tryb życia, choroby i nadmiar pracy.
Wielka siła woli wyzwoliła u niego imperatyw do podjęcia walki duchowej z samym sobą. Rozpoczął wielodniowe posty i umartwienia, oddawał się surowej ascezie i wytrwałej modlitwie, modlił się długo w nocy o nawrócenie swych parafian, leżał krzyżem wiele godzin w pustym kościele. Częściej odwiedzał parafian, interesował się ich życiem osobistym i sytuacją materialną. Wspomagał najbardziej potrzebujących przeznaczając na te cele środki ze sprzedaży swojego sprzętu i wyposażenia. Jego ubóstwo zaczęło się upodabniać do najuboższych parafian żyjących w nędzy bez środków do życia. Materialny inwentarz księdza Jana Vianneya stanowiło łóżko, dwa stare stoły, kilka krzeseł, żelazny piec i jeden garnek. Zmiany w zachowaniu i działania księdza miały szersze znaczenie – zaczęło kiełkować ziarno posiewu ewangelicznego i odradzać się wiara parafian. Początkowo zachowanie księdza wzbudzało ich zainteresowanie, zaczynali go stopniowo rozumieć, byli ciekawi dlaczego ksiądz pości i wiele godzin przebywa w pustym kościele. Parafianie zaczęli zmieniać swoje dotychczasowe zachowania, przyzwyczajenia, odchodzili od nałogów, pijaństwa, lenistwa, coraz częściej przebywali w kościele. Zaczęli gorliwie spełniać praktyki religijne, uczęszczać do kościoła na Mszę św. i przystępować do sakramentów świętych. Zwracali się również coraz częściej o pomoc i poradę, angażowali się w prace na rzecz kościoła, a w następstwie autentycznie zaczęli kochać swojego księdza. Istotną sprawą w posłudze kapłaństwa okazała się praca w konfesjonale, która przyniosła zaskakujące rezultaty. Ksiądz podjął się pracy spowiednika, która była wyjątkowa, przynosiła owoce i w konsekwencji wielką sławę. Był spowiednikiem, który potrafił przenikać ludzkie serca i sumienia oraz przepowiadać ludziom ich przyszłe losy. Ksiądz Jan Maria Vianney posiadał charyzmę rozmowy z duszą, przesiadywał w konfesjonale przez wiele godzin dziennie jednając ludzi z Bogiem. Sława księdza spowodowała napływ pątników, tłumne wizyty penitentów, którzy przybywali nawet z bardzo odległych miejscowości, celem odbycia spowiedzi. Ten charyzmatyczny dar Boży jako niezwykłego spowiednika przyniósł rozgłos i sławę w całej Francji. Zasłynął również jako duszpasterz i kaznodzieja, miał świetny kontakt z wiernymi, nauczał ich bardzo prostym i zrozumiałym językiem.
Święty mąż
Biografowie przekazują portret księdza Vianneya, który spędzał w konfesjonale od 13 do 17 godzin dziennie, cierpiał zmęczenie, głód i choroby, ale nie zwalniał tempa swojej pracy. Był spowiednikiem, który w ciągu 41 lat pełnienia funkcji proboszcza wysłuchał około miliona spowiedzi. Był duchownym, który nie tylko rozgrzeszał, ale także pomagał dokonywać zmian w ludzkich sumieniach – wzrastać do dobra. Również pokutował za swoich penitentów. Ten święty człowiek ze szczególną łaską Bożą rozumiał grozę grzechu. Wiedział, że tylko w konfesjonale znajduje się odrodzenie człowieka do nowego życia w Bogu. Zasługi księdza Jana Vianneya dla Kościoła są nieocenione, zasłynął nadprzyrodzonymi charyzmatami – miał dar czytania w sumieniach ludzkich i dar proroctwa. Wielu ludzi po wysłuchaniu jego kazań, po rozmowie w konfesjonale doznało szczególnych łask, odrodzenia wiary i stali się orędownikami odnowy Kościoła we Francji.
Zmarł 4 VIII 1859 roku, wyczerpany trudami życia, wyniszczony ascezą i chorobami po 41 latach pobytu w Ars. Został beatyfikowany 8 I 1905 r., a kanonizowany 31 V 1925 r. przez papieża Piusa XI. Cztery lata później papież ogłosił świętego Jana Marię Vianneya patronem wszystkich proboszczów Kościoła katolickiego. Do Ars przybywają liczne pielgrzymki, by przy relikwiach patrona proboszczów wypraszać łaski dla siebie i modlić się za swoich duszpasterzy. W Polsce jest wielu duchownych naśladujących ideał życia i dokonań księdza Jana Marii Vianneya, są to charyzmatyczne postacie księży.
Włodzimierz Lipczyński
[related limit=”5″]




![Wiara: [26] Papież w Hipponie](https://radionadzieja.pl/wp-content/uploads/2025/10/nowe-stulecie-_942x628px2025-400x250.jpg)



